113. Kalendarz adwentowy 2019 – nasze miasteczko

Na moim instagramie się już pojawił kalendarz adwentowy. Trochę zatem nadganiam i odkurzam bloga. A do tego wszystkiego dogoniły mnie święta.

Pomysł na miasteczko zrodził się podczas jednej z wizyt w klubiku, w którym zainspirowała mnie jedna mama. Zrobiła miasteczko wykorzystując niemal całkowicie rzeczy z recyklingu. Potem w ruch poszedł Pinterest, no i postanowiłam również zrobić miasteczko dla mojej córki. Mi bardzo podobała się opcja podświetlenia od tyłu tak, by w nocy delikatnie oświetlało ono pokój. Tu wykorzystałam patent koleżanki i użyłam lampek z IKEA, które po włączeniu gasną automatycznie po 6 godzinach i włączają się następnego dnia o tej samej godzinie. (Obecnie lampki te idą do reklamacji, więc nasz kalendarz od kilku dni nie świecił.)

Pomysł rósł w miarę postępu i mąż nawet zaczął załamywać ręce (w sumie to robi to za każdym razem gdy sobie coś wymyślę). Na początku miało być mniejsze miasteczko, potem okazało się, że w kartonach całkiem fajnie się wycina, potem wzdłuż budynków wymyśliłam jeszcze dekoracje, potem że chciałabym mieć jeszcze śnieg i tak dalej i tak dalej.

Kartony upolowałam częściowo w tigerze, kilka dostałam od rodziny, a część znalazłam w domu. Zrobienie całego miasteczka zajęło mi 7 wieczorów (prawie nocy, tak naprawdę, ale grunt ze zdążyłam przed 1 grudnia).

Najpierw wycięłam we wszystkich kartonach tyły, niektóre mniejsze posklejałam w podwójne na wysokość, wewnątrz powycinałam złączenia a także górne wieczka, żeby światło wewnątrz rozchodziło się na cały budynek. Na przedniej ścianie wycięłam okna i drzwi, ilość była zależna od formatu kartonu, ale chciałam żeby były jak najbardziej zróżnicowane.

Dorobiłam daszki i zakleiłam pustą przestrzeń z przodu, wycinając dodatkowo w kilku okienka na poddaszu. Potem całość okleiłam papierami do scrapbookingu, które kupiłam kilka lat temu i tak leżały i leżały i nic nie robiły. Okleiłam tylko tam, gdzie od zewnątrz widoczny był karton. A potem jeszcze raz wycinałam okna, dzięki temu minimalnie zamaskowały niedoskonałości otworów w kartonach słabszej jakości. W jednym budynku nawet zapomniałam naciąć drzwi. 😬 Środka nie ruszałam w ogóle, okna miały być zaklejone białą bibułą, oświetlone od tylu wyglądają wtedy fantastycznie. W budynku z dzwonnicą wkleiłam zieloną bibułę mającą imitować witraże (w tym momencie dwa albo trzy okna są już przedziurawione przez małe paluszki, które twierdzą, że chcą mieć takie zniszczone 😪. Z tego powodu też nie przyklejałam bibuły do reszty okien).

Skleiłam budynki ze sobą stawiając je od razu na przygotowane wcześniej kawałki beermaty. Następnie dorobiłam schody i przykleiłam je pod wejścia.

Wzdłuż uliczki postawiłam rzeczy, które już w większości miałam w domu od ponad roku, tj. sanki, choinki drewniane, małe choinki przy schodach, butelki szklane po brokacie, małe prezenty zrobiłam sama z kartonu i rozetek, które też już miałam. Jedyne co kupiłam to w tigerze drewnianą kolejkę.

Następnie pastą strukturalną zrobiłam „śnieg” na ulicy i na domkach, schody przykryłam delikatnie śniegiem przypominającym nawiany na dworze, dachy pokryłam głównie tam, gdzie papiery mi się nie zbiegały na złączeniach. Okazało się w trakcie pracy, że niektóre kartony mają koronkę krawędzie i to tam miałam największe problemy. A na sam koniec przykleiłam wycięte numerki, pobrałam je ze strony lilioweprojekty.pl. W tych miejscach są doklejone zadania, zwinięte w rulonik przyklejone na kropelkę kleju tak, by łatwo było oderwać.

A nie, przepraszam. Przed naklejeniem numerków, umieściłam jeszcze kilka dekoracji jak mini bombki, pręciki czy szyszki.

Dla mnie koszt aktualnych zakupów to było 35 zł pomijając materiały, które miałam już w domu. Jednak szacuję, że ogólny koszt to ok 100 zł, bez uwzględnienia materiałów potrzebnych do wykonania zadań.

Być może może przed Nowym Rokiem wstawię listę naszych zadań w formie w jakiej były w kalendarzu.

Mam nadzieję, że trochę Was zainspirowałam. Oczywiście na przyszłe święta. Nasz kalendarz poczeka teraz do przyszłego roku na nowe pomysły i ulepszenia.

A tymczasem życzę Wam zdrowych i spokojnych Świąt, niech Wasze serca wypełni radość, a Mikołaj każdemu zostawi wór prezentów!

Pamiętajcie jeszcze o innych, gdy Wam zostanie za dużo jedzenia podzielcie się chociażby w jadłodzielni.