110. Piłkarska kartka twist&pop-up

Nie pamiętam czy w końcu kiedyś pokazywałam Wam kartkę typu twist&pop up zrobioną dla kobiety na urodziny. Dzisiaj jednak w takiej odsłonie, chociaż wydaje mi się, że w tej wersji jest ciekawsza, obejrzyjcie kartkę na urodziny 16-latka.

Przy tworzeniu bazy do takiej kartki można zdecydowanie poeksperymentować z poszczególnymi wielkościami. Najważniejsze jest jednak to, by wszystko było proporcjonalne i ostatecznie z łatwością się otwierało i zamykało.

Ta kartka powstała dla chłopaka, który gra w piłkę nożną, tak samo jak jego bracia czy tata. Jednym słowem rodzina piłkarzy. Do tego wykorzystałam kilka papierów przypominających mi boisko czy samą piłkę nożną.

Okładkę okleiłam jasnozielonym papierem w białe kropki z kolekcji „Easter bunny” od Laserove Love. Pod spód podkleiłam zwykły czarny brystol.
Opaskę okleiłam papierem z kolekcji „Kolorowa łąka” od Galerii Papieru. Na wierzch jednak przyczepiłam ułożoną w siatkę nitkę, by stworzyć taką ala bramkę dla piłki na samym wierzchu.

Do piłki (ja wiem, że piłka do nogi nie jest w kropki) przykleiłam wycięte dziurkaczem kropki i wydrukowaną „16”. Napis jednak postanowiłam umieścić jako osobną wstążkę

Po zdjęciu opaski zaczyna się małe show tej niewielkiej kartki. Chciałam nagrać film, ale stwierdziłam, że niestety nie mam na tyle dobrego oświetlenia, w którym ta kartka wyglądałaby przez cały czas spektakularnie. Uwaga, teraz zaleję Was bardzo dużą ilością zdjęć.

Wewnątrz zrobiłam coś na kształt boiska. Pewnie nie zachowałam odpowiednich proporcji i odległości, ale chyba wiadomo o co chodzi. Wycięłam linie bramki, pola karnego, środek już sobie odpuściłam. Na górnej połowie przykleiłam piłkę nożną, tym razem nie w kropki.

Na środku rozkłada się 4-ro częściowa harmonijka. Z lewej strony przykleiłam imitację kartki z kalendarza, dalej znalazł się cytat, krótkie życzenia, a na końcu miejsce na podpis.

Po skończeniu pracy nad tą kartką siedziałam i przez jakiś czas otwierałam i zamykałam ją. Jakoś tak nie mogłam przestać się zachwycać, że ze środka wyskakuje taka niespodzianka. Mimo to, nie obyło się bez schodów. Najtrudniejszą rzeczą przy tego typu pracach to zrobienie im odpowiednich zdjęć. I co prawda wyobrażenia znacznie różnią się od rzeczywistości, to mój kochany Mąż zawsze mnie w tym wspiera.

Dajcie znać, jak Wam się podoba taka forma kartki.