91. Wędka zarzucona – exploding box dla wędkarza

Jak tylko dostałam informację, że box ma być dla wędkarza, to od razu wiedziałam co to będzie za projekt. Dodatkowo jest to o tyle wyjątkowe pudełko, bo właśnie od niego zaczęłam zapisywać (wreszcie! Dziękuję, Martyno, za zmobilizowanie) z jakich materiałów skorzystałam przy tworzeniu. Dzisiaj będzie mnóstwo zdjęć (nie żartuję)! Zobacz, że wędkowanie nie musi być nudne.

Exploding box zrobiłam w komplecie z nosidełkiem, baza nosidełka jest od CraftCorner. Okleiłam ją papierem od Mintay Papers z kolekcji Farmlife. Papier przypomina mi wzorem siatkę rybacką. Nagłówek przykleiłam na podkładzie z papieru Carta Belli „Spring Market” o wzorze pięknych drewanianych desek. W prawym górnym rogu przykleiłam muszelkę wyciętą z arkusza elementów do albumu, który kiedyś znalazłam w flying tiger. Do uchwytu nosidełka przywiązałam jutowy sznurek, który przykleiłam obok nagłówka, tuż obok dwóch malutkich muszelek.

Do exploding boxa wykorzystałam bazę od CraftyMoly. Wieczko okleiłam papierem z kolekcji „Off shore II” od Piątku Trzynastego. Jego boki przewiązałam sznurkiem, a samą górę zrobiłam na kilku warstwach, między innymi granatowym papierem od AltairArt „Night&Day” jako podkład.

Nagłówek zrobiłam tak samo jak na nosidełku, także tu do papierowej muszelki na wieczku przykleiłam taką prawdziwą. Do tego jak na wędkarza przystało, nawet na niewielką wędkę da się złowić wielką rybę. Drewnianą wędkę wycięłam z pomalowanego akwarelami wcześniej arkusza kraftowego. Za żyłkę służy nitka, która na końcu ma haczyk zrobiony z pręcika od zużytego przy innym projekcie kwiatka. Spodnią część okleiłam papierem z kolekcji „Nad brzegiem morza” od Piątku Trzynastego.

Środek jest za to magiczny. Przyjemnie mi się robi na samą myśl o czasie spędzonym nad nim. Z racji tego, że taki jak ten robiłam praktycznie pierwszy raz, to przeprowadziłam najpierw kilka odpowiednich eksperymentów. Skrzydełka boxa okleiłam papierem z siecią rybacką, tym samym co nosidełko. Wykorzystałam takie same elementy i warstwy co wcześniej, papier z drewnem, elementy do albumu czy też sznurek.

W centrum życzeń stanęła niemal prawdziwa łódka, w dodatku pływająca. Jej bazę zrobiłam z papieru kraftowego, a na nią przykleiłam powycinane „deski”, które są z malowanego akwarelami papieru bazowego. Fantastycznie się powyginały, niemal tak samo jak w łódce, która bardzo dużo czasu spędziła na wodzie.

W tej wyjątkowej łódce umieściłam pofarbowaną akwarelami na zielono gazę, a w samym jej środku złota rybka – idealny symbol trzech życzeń. Zarówno tę rybkę, jak i tę zieloną znalazłam również w flying tiger jako pinezki, odcięłam od nich metalowe ostre końce, a same rybki wykorzystałam. O łódkę opiera się wiosło, wykonane tą samą techniką co deski. Wiosło zatopiłam w „wodzie”. Za tę wodę robi klej, który po wyschnięciu robi się przezroczysty, a granatowe fale na papierze pod nim dodatkowo optycznie przypominają wodę. Jej przestrzeń jest również pełna niespodzianek, muszelki, także te mini-ślimaczków, kulki brokatu, które znalazłam w flying tiger, oraz obłe kamyczki. Wszystko zalane klejem pięknie się błyszczy i robi odpowiedni efekt.

Za łódką zrobiłam imitacje wodnej trzciny i pałek. Trawę zrobiłam z papieru kraftowego pomalowanego na zielono, który następnie ponacinałam gęsto nożyczkami. Całość wówczas zwinęłam w rolonik, odginając odrobinę niektóre źdźbła. Wewnątrz rulonu przykleiłam kilka pałek, do tego wykorzystałam pręciki od papierowych kwiatów (na szczęście nie wyrzuciłam ich po odcięciu główek kwiatów). Wśród traw ukryła się zielona rybka, która już złapała się na haczyk i płynie wraz z łódką.

Przy tej pracy nauczyłam się kilku nowych trików, które na pewno będę wykorzystywać przy innych projektach. Oprócz tego bardzo mi się podoba korzystanie z rzeczy, które wcześniej wyrzucałam, a tym razem znalazłam dla nich świetne zastosowanie.